Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Historia Midnight
Vistor: 8503

Księga Gości
Ta historia w innych słowach
Wpisz ją...

Archiwum
2009
Kwiecień
2008
Listopad
Październik
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień


Ta historia godna przypomnienia...
...

Pomóż Midnight w walce o wolność...

Tych czytam







Rozdziały
Tu wpisz linki rozdziałów

O Midnight
Midnight to kasztanowata klacz wyścigowa. Wszyscy myślą że jest folblutem, ze względu na swoją niesamowitą szybkość. Lecz się grubo mylą. Midnight jest mustangiem, którego złapała kawaleria. Marzy o wydostaniu się ze stajni na wolność. Jedyne co ją w niej trzyma to przyjaciele i ukochana właścicielka Monique. W końcu przełamuje się, wyłamuje drzwi boksu i ucieka...

Lay by
Szablon Folblutka.Gerada zrobiła kropkę nad ”i” i zrobiła HTML

DON'T COPY!
Powered by www.blog4u.pl

Rozdział XII

Przed przeczytaniem kliknij
TUTAJ

_______________________


...Gdy już przybyli nad to jezioro,Midnight zobaczyła inne stado koni.Bardzo się zdziwiła,bo nigdy nie widziała żadnego stada w okolicy.Douglas wytłumaczył jej że to stado jest tu od pewnego czasu i nie warto się nim przejmować...Klacz dopytywała się go skąd wziął takie cudowne miejsce.On jednak był nie ugięty nie chciał zdradzić tajemnicy Royal.Postanowił się przełamać...
-Midnight...-zaczął niepewnie.
-wiesz ja...
-ty?-spytała oczekująco klacz.
-ja cię kocham...-wydusił z siebie ogier.
-co?!-klacz miała bardzo dziwny wyraz pyska,wyglądała jakby spaliła buraka...
-ty mnie k...kochasz?-powiedziała ze zdziwieniem.
-taak...-powiedział Douglas myśląc: *nie no po co ja to w ogóle robiłem,zaraz zacznie się ze mnie śmiać i sobie pójdzie,a ja tu zostanę jak ten głupi*
Klacz zamurowało,ona bardzo go kochała ale się do tego przed sobą nie przyznawała...Postanowiła nie udawać idiotki i nie odzywać się...Podeszła do ogier,nadal nie nie mówiąc.On stał nieporuszony i zastanawiał się co Mid zrobi...
-Ja też cię kocham...-powiedziała niepewnie.
Ogier popatrzył na nią czule i przytulił się...Tą piękną chwilę przerwał szyderczy śmiech...
-No no co my tu widzimy-odezwała się czarna smukła postać.Midnight nie wiedziała co zrobić więc odskoczyła od Douglasa jak oparzona.Ten zaś stał zaskoczony i zastanawiał się kto to może być.Midnight nie wiadomo czemu pomyślała od razu że to Fyren,ale po chwili odzyskała przytomność umysłu i stwierdziła że to niemożliwe bo Fyrena tu nie ma i że jest 6 godzin jazdy samochodem stąd...
Czarna postać wyszła z cienia,teraz była to siwa klacz w brązowym kantarze ze skóry.Od razu poznała tego konia.Była to Lady Speed.śmiała się na cały głos,równocześnie miała na twarzy,bardzo szydzącą minę...
-Dziwie ci się Douglas,dziwie...-powiedziała kręcąc przy tym głową...
-Czemu?-rzekł gniewnie ogier.
-temu że zadajesz się z taką klaczą...-powiedziała drwiąco.
-A co ci się we mnie nie podoba?-wtrąciła się gniewnie Mid.
-A to że jesteś taka nadęta,i to że jesteś brzydka i nie jesteś czystej krwi.
Douglasa i Midnight zatkało.Klacz zastanawiała się skąd ona to wie.A ogier o co chodzi...
-Ty,ty,ty...-jąkała się Midnight,wściekła i zdziwiona ska zna jej pochodzenie.
-skąd ty...-powtarzała klacz.
-wiem od pewnej znanej mi osoby...*uśmiecha się z ironią*
-jakie-pyta z naciskiem Midnight
-czy ja o czymś nie wiem??!-wtrąca się nagle Douglas.
-Później ci to wytłumaczę...-odpowiada kasztanka
-Wiem to od klaczy o imieniu Shamet*...-Powiedziała z triumfem Lady
-Shamet,Shamet...-powtarza cicho Midnight.
Popatrzyła ze strachem na Lady...
-co się tak na mnie gapisz?-powiedziała Lady
-gdzie ona jest!?-powiedziała przez zęby Mid.
-a kiedyś tu przyjechała i opowiadała o swojej kuzynce-mówiła najwyraźniej rozbawiona siwa.
Midnight bez słowa odwróciła się i pobiegła na pastwisko...Douglas na próżno biegł za nią i wołał,ona coraz bardziej przyśpieszała...Lady Speed stanęła na wzgórzu,śmiejąc się i tym samym oglądając scenę...Postanowiła wrócić do stajni przed Midnight i opowiedzieć to innym koniom.
Tymczasem Royal niczego nie podejrzewając pobiegła nad rzekę...Tam nagle ujrzała nadbiegającą i rozryczaną Midnight.Była bardzo zła i klacz postanowiła zejść jej z drogi.PO chwili zobaczyła Douglasa galopującego i wołającego Mid.Tym razem postanowiła nie schodzić nikomu z drogi...Ogier zatrzymała się z impetem i wpadł na klacz.Ta nie zwróciła na to uwagi...Zaczęła go wypytywać co się stało i czemu nigdzie nie ma tej okropnej Lady...Douglas opowiedział jej wszystko.Royal stała z otwartymi szeroko oczami i rozdziawionym pyskiem.Wyglądała prześmiesznie.Lecz nikogo to nie rozśmieszyło...Postanowili pobiec za Midnight.Znaleźli ją płaczącą pod drzewem.Nie chciała z nimi rozmawiać i odbiegła natychmiast.Postanowiła pójść się wyżalić do Entrips,która znała ponurą prawdę...Wypłakała u niej chyba morze gorzkich łez.Przyjaciółka jednak nie dała się i wciąż pocieszała klacz,mówiła że Douglas i tak będzie ją kochać i że ta niemiła sprawa "rozejdzie się po kościach"...
Aż do do czasu ściągania koni z pastwiska klacze rozmawiały...Potem zapuchnięta od płaczu Midnight weszła do stajni i nie odpowiadając na żadne pytania położyła się w boksie i zasnęła...

Shamet-wyjaśni się wszystko później
Proszę o więcej niż 1 komentarz!!



folblutka 30.05.2008 [komentarzy 5] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Rozdział XI

Dajmy jakiś mały znak życia!Napiszmy rozdział :)
____________

Było wyjątkowo wcześnie...Gdzieś tak około 3 na ranem...Mid miała dzisiaj razem z Douglasem, Lyasnis i Entrips pojechać do jakiejś innej stajni.Nie wiedziała dokładnie gdzie i po co ale w stajni panowało wyraźne napięcie.Lysanis była już rozbudzona do granic możliwości...Douglas patrzył na resztę koni z zaciekawieniem.Był w końcu nowy...
Nagle do stajni weszła Monique.Konie rżały i prychały.Najgłośniej zachowywała się jednak Midnight.Już od miesiąca nie widziała Moni.Po prostu szalała z radości.Monique weszła spokojnie do boksu Midnight.Klacz od razu przytuliła się do jej ramienia.Dostała marchewkę i nowy kantar.Był jasno zielony z tak samo wygrawerowanym na policzku swoim imieniem.Mon wyszła z boksu pozostawiając Mid samą.Poszła do siodlarni.Nie wracała z niej dość długo...Po chyba godzinie wyszła ciągnąc za sobą wielkie pudło.Były tam 2 derki,2 czapraki,3 pary owijek,1 ogłowie wyścigowe i 1 zwykłe,2 siodła i różnej maści szczotki,sznurki,szmatki i płyny.Wszystko to w ogromnym metalowym pudle.Za nią szedł chłopak od Douglasa też ciągnąc coś podobnego ale nieco mniejszego...Monique poszła do samochodu do którego była przyczepiona przyczepa na dwa konie.Midnight już się domyśliła co się dzieje.Jechali na zawody.Ona i Entrips na jakiś ważny wyścig, a Douglas i Lysanis na skoki i ujeżdżenie.
Entrips wyprowadzono z boksu i poprowadzono do wyjścia.Klacz zarżała ostrzegawczo,Midnight,Lysanis i Douglas zrozumieli.Koni jechało znacznie więcej...Później poszła Lysanis i Midnight,Douglas zamykał pochód.Tom,bo tak się nazywał właściciel ogiera był nieco zdenerwowany...Wszystkie konie wprowadzono do konio-wozów i samochody ruszyły...

2 godziny później...

Pierwsi dojechali Monique i Tom.Stajnia była piękna,miała tor i kilka parkurów z przeszkodami, na których trenowały konie.Kilku stajennych pomogło przy wypakowaniu koni i sprzętu...Konie wprowadzono do lśniącej stajni.Midnight patrzyła z niepokojem na inne konie.Jedna z tutejszych klaczy już chciała ją ugryźć.Kasztanka wiedziała, że tu nie będzie miło...
Po pół godzinie Monique,Tom,Ashley i Marietta wyprowadzili swoje konie i zaczęli przygotowywać do jazdy.Po kilkunastu minutach konie były gotowe.Ruszyli na małą wycieczkę krajoznawczą.Pojechali do lasu,tam Moni umówiła się ze swoją przyjaciółką,która trzymała tu konia...Spotkały się po pewnym czasie.Wszyscy zeszli z koni i przywitali się.Ta przyjaciółka Moni nazywała się Robyn a jej piękna hanowerska klacz Royal Blue.Wrócili razem do stajni.Royal olewała inne konie ale jej uwagę przykuły Midnight i Entrips,były folblutami,a to była rzadkość u niej w stajni...
Konie wypuszczono na pastwisko.Do Douglasa podeszła siwa klacz pełnej krwi o imieniu Lady Speed.Ogier nie zwracał na nią uwagi choć ta próbowała go poderwać.On jednak odwrócił się i poszedł do swojej ukochanej Midnight.To nie spodobało się Lady.Wyzwała klacz na pojedynek.Miał się odbyć po zachodzie słońca ok.22:00.Lady miała wtedy otworzyć wszystkie boksy w stajni i uciec z resztą koni na tor.Gdy nadeszła ta godzina zgodnie z umową klacz otworzyła boksy i zwróciła się w stronę hipodromu.Sędziom był pewien Perszeron.
-Na miejsca.....Gotów......Start !
Klacze ruszyły.Lady odstawiła Midnight i szyderczo się śmiała.Klacze utrzymywały się na tych samych pozycjach.200 m przed metą Midnight zaczęła gwałtownie przyśpieszać.Minęła Lady spokojnie.Lady ledwo łapała oddech.Gdy Mid była już 20 m przed metą Lady była daleko w tyle.Mid wygrała !Lady zła zniknęła w ciemności.Konie wróciły do stajni i powoli zasypiały.Kilka koni pogratulowało Midnight wygranej i podziękowało za to że utarła nosa okropnej Lady Speed...Klacz zasnęła zadowolona z siebie...



Konie które uczestniczyły w opowiadaniu czyli:
-Lady Speed
-Royal Blue
to konie z opowiadania hanowerki czyli www.hanowerski.blog.onet.pl
Kawałek opowiadanie został wzięty z filmu pt."Zebra z Klasą"(część z wyścigiem i perszeronem)
Tradycja to tradycja, muszę poprosić o komentarze :D



folblutka 24.05.2008 [komentarzy 1] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Rozdział X

Rano kiedy klacz wróciła do boksu po treningu usłyszała rozmowę kliku koni.Między innymi były to Lili i Entrips,które zaciekle wykłócały się o coś mało ważnego.Po drugiej stronie barykady byli Fyren i jakiś inny ogier.Midnight weszła do boksu,ale nikt nawet jej nie zauważył chociaż przeszła przed nimi...
Zaczęła powolnie lecz z namaszczenie jeść siano.Zastanawiając się przy okazji czy będzie dziś biegać na torze.Jak na razie nic na to nie wskazywało,ale nadzieja zawsze umierała ostatnia...Midnight miała w sobie pokłady energii,przecież nie biegała od dłuższego czasu.Podczas jej rozmyślań w stajni zrobiło się ogromne zamieszanie...Lili i Entrips przestały się kłócić,a Fyren z wybałuszonymi oczami wpatrywał się w klacz która ni stąd ni zowąd wbiegła galopem do stajni i wyglądała jakby kogoś szukała.Midnight wyjrzała z boksu,który nie był dokładnie zamknięty...Była to Lysanis,która nie mieszkała w tej stajni.Klacz zawołała gniadoszkę i jednym kopnięciem otworzyła boks.Nie wiadomo czemu stajenni stali przerażeni w kącie i patrzyli się...Midnight i Lysanis wybiegły ze stajni,nie napotykając żadnych przeszkód...
Wbiegły na puste pastwisko,Midnight nie wiedziała o co chodzi ale nie pytała się.Biegła wciąż za koleżanką,która najwyraźniej gdzieś ją prowadziła...Lysanis stanęła tuż przed skarpą z piachu.Kazała iść swojej towarzyszce przodem.Midnight ruszyła i po chwili była już na szczycie górki...
Przeraziła się...U podnóża tejże górki leżał nie przytomny koń...Miał na sobie bordowy kantar i był gniady.Klacze ostrożnie przewróciły go na drugi bok,wiedziały,że jeśli koń jest z ich stadniny będzie mieć z boku na kantarze wygrawerowane imię.Ich przypuszczania potwierdziły się to był koń ze stajni.Dokładnie Douglas...Leżał nie przytomny i skopany.Midnight cofnęła się.Przypomniały jej się słowa Fyrena..."jeszcze pożałujesz że dołączyłeś do mojego stada...obiecuję ci to...".Pośpiesznie opowiedziała Lysanis o jego przybyciu i spięciu między Douglasem a Fyrenem...Klacze szybko wróciły do stajni i zaciągnęły stajennych,którzy je złapali do miejsca zdarzenia...Gdy wszystko już wyjaśniono klacze zaprowadzono do osobnych stajni...Przed boksem Midnight wisiał sprzęt wyścigowy.Klacz prawię podskoczyła z radości...
Klacz wyszła posłusznie za stajennym,który zaczął ją czyścić...Po osiodłaniu wyprowadził ją na dziedziniec i tam wręczył wodze dżokejowi.Ten zaś poszedł wraz z koniem przed tor,tam wsiadł i pojechał w stronę boksów startowych.Dzisiejszy wyścig był ogólno-krajowy i wielu fanów różnych koni siedziało już na trybunach...
Na dźwięk dzwonka Midnight wystrzeliła od razu na prowadzenie i nadała natychmiast szaleńcze tempo.Miała w końcu dużo energii.Przed drugim zakrętem,ku uciesze tłumu, do klaczy zaczął się zbliżać koń znany jej z poprzednich wyścigów Dark Sunshine.Na samym zakręcie zrównał się z nią i przez chwilę szli łeb w łeb.Po kilku sekundach Dark zaczął słabnąć.Midnight wysunęła się znów na prowadzenie,jednak wyścig nadal trwał.Po zewnętrznej atakowały Mistique i Dive,biegnąc szerokim łukiem po zakręcie.Misique odpuściła ale Dive wciąż biegł.Dopadł Midnight 400 metrów przed metą.Żaden z koni nie chciał ustąpić.Na ostatniej prostej konie biegły równym tempem,Dive po centymetrze odbierał klaczy prowadzenie.Na 200 metrów przed metą głowa Diva wysunęła się przed pysk klaczy.Dżokej poczuł napięcie na wodzach, koń zacisnął szczęki w niezłomnym postanowieniu.Na sekundę przed końcem klacz rzuciła się do przodu i wysunęła nos przez linię mety.Wygrała.Reszta stawki rozciągała się daleko za nią.Pośród nich był także Dark Sunshine,trzynaście długości z tyłu...
Klacz po rozsiodłaniu poszła na karuzelę by ochłonąć.Była na niej również Entrips.Z tego co się od niej dowiedziała Douglas był w ciężkim stanie i został przewieziony do weterynarza.Klacze wróciły razem do stajni i rozmawiały o zaskakująco ciekawym dniu...Po godzinie 22:30 Midnight zasnęła...

****

Mam nadzieje że się podobało, proszę również tradycyjnie o komentarze :D



folblutka 23.05.2008 [komentarzy 1] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Rozdział IX

Był ciepły poranek.Midnight wstała później niż zwykle.Zaczęła rozglądać się po stajni,dużo koni już wstało.Wszyscy w stajni byli poruszeni.Klacz podeszła do Lili,która spokojnie wpatrywała się w przestrzeń.
-Co wszyscy tacy poruszeni??
-Co ty nie wiesz?!
-A co mam wiedzieć?
-No dzisiaj przyjeżdża do nas nowy koń skokowy!
-Super ale jaki,opisz dokładnie.
-Nooo... taki wysoki,chyba anglik,albo jakiś inny...
-Nie no dokładniej nie można było?!
-Ja sama nie wiem,przecież jeszcze nie przyjechał.
-Ciekawe gdzie będzie stał...
-W tej stajni,tego jestem pewna,ale jeśli chodzi o boks to nie wiem...
Klacze przerwały bo właśnie wwożono jedzenie.Wszystkie konie jak na komendę wystawiły głowy z boksów i zaczęły niecierpliwie prychać i rżeć.
Midnight,Lili i Entrips czyli trzy największe przyjaciółki,natychmiast się do tego dołączyły.Konie stojące po prawej stronie korytarza jak zawsze dostały pierwsze.Midnight i reszta czekały, tracąc powoli cierpliwość...
Nareszcie nadeszła ta cudowna chwila.Boksy otworzyły się,konie wycofały do tyłu,stajenni wsypali owies i dali siano.Zamknęli boksy.Konie rzuciły się do jedzenia.Jadły z taką prędkością , jakby ktoś miał im zabrać...
O godzinie 12.00 właściciele i stajenni brali konie na treningi,myjki albo po prostu na wybieg.Midnight i Entrips zapięli uwiązy i wyprowadzili na pastwisko.Klaczy dawno na nim nie było...Zaczęły biegać,ścigać się,brykać itp.Były bardzo szczęśliwe.Zwolniły i podeszły do stada,.Na jego czele stał Fyren.Miał bardzo władczą minę.Midnight zaczęła się śmiać,ale na tyle cicho żeby jej nie słyszał.
Jakaś grupka klaczy rozmawiała z podekscytowaniem,o tym nowym koniu.Jakaś klacz wypaliła dość głośno żeby wszyscy usłyszeli.
Ciekawe czy będzie ładniejszy od Fyrena i czy będzie lepiej skakały...
Wszyscy zamarli.Fyren odwrócił głowę na wzmiankę o nim i popatrzył się ostrzegawczo w stronę klaczy.Ta natychmiast zamilkła.Wszytko wróciło do normy.Midnight i Entrips zastanawiały się gdzie jest Lili.Jak na zawołanie klacz wyszła ze stajni z jakimś młodym chłopakiem.Midnigt i jej koleżanka z toru podbiegły szybkim kłusem do klaczy.
-Kto to?
-To mój właściciel
-A co będziesz robić,bo zawody w WKKW się nie szykują.
-Taaa...Ale idę z nim na ujeżdżalnie, bo będę trenować skoki.
-A to życzę powodzenia.
-Dzięki,a i nie będzie mnie dziś na pastwisku.
-Czemu?-spytały chórem Midnight i Entrips.
-Bo,nie zdążę, a co do tego "nowego",to opowiecie mi w stajni.
Ich rozmowa na tym się skończyła,bo klacz została już osiodłana i chłopak poszedł,z nią na ujeżdżalnie...
Nagle na na bruk przed stajnią wjechał duży czarny,ekskluzywny samochód.Z tyłu miał przyczepiony konio-wóz.Z samochodu wysiadła kobieta w białych bryczesach i oficerkach.W konio-wozie coś kopało w drzwi,co świadczyło o pobycie tam jakiegoś konia.Midnight domyśliła się,że to jest ten nowy koń.Kilku stajennych podbiegło do kobiety.Dwóch z nich zajęło się koniem,a trzeci dał tej dziewczynie plik papierów.Ona wsiadła do samochodu i podpisała wszystko po kolei.Konia wyprowadzono i zaprowadzono do stajni...Oprócz czerwonej derki, ochraniaczy i kantara nie było widać zbyt wiele.Jedno było jednak pewne.Był gniady ze skarpetką na lewej tylnej nodze.Klacz nie widziała jego imienia,ale tak jak ona miał je wygrawerowane na szkarłatnym kantarze...
Konie rozmawiały o ogierze w małych grupkach.Z tego co usłyszała pewna klacz miał jeszcze dziś wyjść na pastwisko...Fyren był zaniepokojony o swoją pozycję i oświadczył, że będzie się z nim bić.Konie przyjęły to z aprobatą i wróciły do swoich zajęć.

Po 2 godzinach...

Nagle bramka od pastwiska otworzyła się.Wszystkie konie podniosły łby,a te które miały je podniesione zwróciły się w stronę bramki.W puszczono tego nowego konia.Wszedł na pastwisko niepewnie,ale żywo. Wszystkie konie zaczęły do niego podchodzić i witać się.Tak też zrobiła Entrips,lecz Midnight nie poszła w jej ślady.Stała z boku i czekała aż nawał koni trochę zmaleje...Po pewnym czasie konie wróciły do zajęć,które zaczęły wcześniej...Midnight podeszła do gniadego ogiera i zaczęła z nim rozmawiać.Dowiedziała się wielu rzeczy...Miał na imię Douglas,był ogierem pełnej krwi i trenował skoki.Nie znał w tej stajni nikogo i chciał się z kimś zaprzyjaźnić.Pochodził ze stajni w New Market*.Przyjechał tu,bo jego właścicielka Annie Brucks chciała trenować w lepszych warunkach.Miał 5 lat i już był na kilkunastu zawodach.Miał stać niedaleko jej boksu, a dokładniej po drugiej stronie korytarza,dokładnie naprzeciwko.Midnight słyszała, że ten boks jest dla kogoś zarezerwowany.Douglas wiedział, że
będą stać niedaleko, bo jak wprowadzili go do boksu,zobaczył błyszczącą tabliczkę z jej imieniem,po drugiej stronie korytarza.Ale tego Midnight nie powiedział.Klacz polubiła tego ogiera,z wzajemnością...

Spędzali ze sobą dużo czasu,a Fyren był coraz bardziej zbulwersowany zaistniałą sytuacją...Co rusz brał Midnight na bok i robił wykłady na temat tego że niby spotyka się z tym ogierem,ale Midnight to nie obchodziło...
Wracała do stajni i tam zawsze wybuchały dyskusje na temat hierarchii w stadzie i jego zachowania.Później kończyło sie to walką na pastwisku,a w przypadku klaczy wyzwiskami.Ani Midnight ani jej przyjaciółki nie brały w tym udziału.Fyren już wyzwał na pojedynek Douglasa, ogier przyjął wyzwanie,a potyczka miała się odbyć w najbliższym czasie.Póki ten czas nie minął,Douglas miał się trzymać z dala od stada...Midnight nie była tym specjalnie zadowolona,ale mogła pogadać z Douglasem w stajni...Jak na razie nic nie wskazywało na to, że relacje w stadzie się polepszą...Niestety...


******

Jak chcecie zobaczyć Douglasa proszę przejść do głównych bohaterów.Tradycja wymaga by poprosić o komentarze :DD
No to pa pa


folblutka 19.05.2008 [komentarzy 3] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Rozdział VIII

Był chłodny już jesienny poranek.Midnight leniwie i opornie otworzyła prawe oko.Nic się nie działo.Wszystkie konie spały.Na zegarze nad zamkniętymi jeszcze drzwiami wskazówki pokazywały godz.5.45 nad ranem.
Klacz stwierdziła, że jeszcze trochę sobie podrzemie...
Czas mijał Midnight spała,żaden koń się nie obudził.Panowała błoga cisza.
Kasztanowatej klaczy przyśnił się straszny sen.Biegła przez pastwisko,goniła ją jakaś czarna chmura.Była coraz bliżej parkuru z przeszkodami, na którym skakał gniady ogier.Dziwnie przypominał Fyrena choć był innej maści i budowy.Był właśnie przed tą feralną przeszkodą nad, którą jej ukochany skręcił nogę i złamał parę żeber.Odruchowo Midnight krzyknęła do konia by nie skakał, ale było za późno...Koń skoczył.Zrobił to samo co Fyren.Klacz nie mogła tego znieść pobiegła dalej.Czarna chmura była coraz bliżej.Zobaczyła padoki,na nich źrebaki bawiące się wesoło.Mimo woli uśmiechnęła się i pomknęła dalej...Biegła pejzaż nie zmieniał się.Nagle zobaczyła drogę i na końcu polanę z jeziorem.Polana ta była ogrodzona wysokim drewnianym płotem.Nie miała innego wyjścia,musiała skoczyć...Nigdy wcześniej tego nie robiła więc myśli gnały jej przez mózg.Pokazywały jej się różne sceny z jej życia.Widziała jak pierwszy raz zanurzyła się w wodzie, była wtedy jeszcze wola,widziała jak została zapakowana do konio-wozu,widziała jak razem z Fyrenem pasą się na pastwisku obok toru,jak biegnie obok Ashante na pierwszym treningu,widziała jak Monique głaszcze ją w boksie.I wy tym momencie, obrazy rozpływają się...Midnight widzi przed sobą płot.Odbija się od ziemi i skacze.Wydawało jej się, że leci nad wyraz długo.Było to jednak tylko złudzenie.Wylądowała, biegła dalej lecz czarna chmura rozpłynęła się,nie wiadomo gdzie.Nagle zza drzew wyskoczył koń,który szybko wyprzedził ją i pogalopował dalej.Po chwili usłyszała szczekanie psów.To były wilki,słychać było ich kroki,były blisko nawet bardzo.Midnight odwróciła się i zobaczyła całą watahę tuż za nią.Psy próbowały złapać jej ogon,który powiewał w górę i w dół.Nie miała szans z taką grupą głodnych i dzikich psów, które coraz bardziej przyśpieszały.Pojawił się kolejny płot,skoczyła,wylądowała i poczuła spokój.Była bezpieczna.Stanęła i zaczęła się tarzać,sama nie wiedziała czemu to robi.Obraz zniknął...
Klacz została dość brutalnie obudzona.Dokładnie to przez swoją przyjaciółkę Lili, która ugryzła ją w ucho.Miała to ułatwione, bo Midnight spała na stojąco tuż koło jej boksu, a ucho wystawało przez kraty.
-Obudź się śpiochu już dziewiąta.
-Tak, tak już nie śpię.
-Dziwnie się zachowywałaś...
-Ja a to czemu??
-Wierzgałaś,strzygłaś uszami,machałaś głową...
-Miałam dziwny seny,długo by opowiadać...
Midnight odwróciła się i zaczęła powolnie lecz z przyjemnością żuć sino,które niedawno wrzucili do boksu.Podczas tejże bardzo ważnej czynności przyszła Monique.Stanęła przed boksem i wpatrywała się w konia,który całą swoją uwagę poświęcał sianu...Dziewczyna po pewnym czasie znudziła się tym monotonnym obrazkiem.Poszła do siodlarni po nowe siodło,ogłowie,czaprak i ochraniacze,które niedawno kupiła,bo w siodle oraz ogłowiu wyścigowym nie mogła przecież jeździć do lasu.Musiała się jednak wrócić, bo zapomniała przyborów do czyszczenia.Potrwało to trochę, bo nikt od dawna nie robił porządku w siodlarni i nie można było kompletnie nic znaleźć.
Tymczasem klacz stała już najedzona z głową wychylona z boksu.Stała tak sobie co pewien czas parskając z zniecierpliwienia w swoim błękitnym kantarze z wygrawerowanym z boku(przy policzku) imieniem.Reszta koni wyszła na pastwisko lub trening, a ona stała.Po kilku minutach przyszła jej pani,zapięła uwiąz i wyszła na dwór by ją w spokoju wyczyścić.Było pusto,a tuż obok stajni ,na pastwisku pasły się konie,w tym Shadow,Fyren,Lili,Ashante, Entrips.Klacz chciała do nich pójść i pobrykać,ale z drugiej strony chciała pojeździć z Monique.Wybrała jazdę.Po wyczyszczeniu i osiodłaniu, poszły w kierunku bramy.Tam spotkały gniadą klacz z innej stajni,jej pani była chyba przyjaciółką Monique,bo od razu zaczęły się razem śmiać i rozmawiać.Gniada klacz przedstawiła się:
-cześć mam na imię Lysanis i jestem anglo-arabką.
-hej ja mam na imię Midnight i jestem rasy pełnej krwi angielskiej pomieszanej z mustangiem.
-co tu robisz?
-ścigam się na torze.Aty??
-ja trenuję ujeżdżenie.
-to fajnie,a jak ma na imię twoja właścicielka?
-Marietta.
-fajne imię.
Klacze poszły stępem wraz z jeźdźcami na polną drogę.Po pewnym czasie wyszły na pola.Nagle z krzaków obok Lysanis wyskoczyły ptaki.Klacz spłoszyła się i pobiegła dzikim galopem przed siebie.Midnight zrobiła to samo,po chwili zrównały się i zaczęły się ścigać.Po paru chwilach Lysanis stanęła,Midnight wierzgnęła i wyrzuciła w powietrze już wystraszoną Monique.Ta spadła i przez chwilę nie wstawała.Mariettę zmroziło.Złapała Midnight ,która zdążyła ochłonąć.Podbiegła z końmi do dziewczyny wciąż nie ruszającej się.Sprawdziła puls,żyła.Zadzwoniła trzęsącymi się rękoma na pogotowie.Już jechało...
Monique jak się później dowiedziała Marietta miała złamane żebro i straciła przytomność.Musiała dojść do siebie w szpitalu a później przejść kilku miesięczną rehabilitację.Mogła zrezygnować z jazdy konnej na dłuższy czas...Midnight wypuszczano na pastwisko i miała takie jakby "wakacje" od toru choć czasem jak patrzyła jak inne konie biegają trochę za tym tęskniła.Miała mnóstwo czasu dosłownie na wszystko.Martwiła się o swoją panią lecz skupiała swoją uwagę na czymś zupełnie innym...

****

Na czym skupiła swoją uwagę dowiecie się później.Ten rozdział był przykładem nagle nadchodzącej weny...Proszę o komentarze,ale to już tradycja ^^


folblutka 15.05.2008 [komentarzy 6] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Rozdział VII

Kiedy Midnigh się obudziła wiedziała że coś ważnego się dzieje.Wszyscy byli spięci.Wychyliła głowę z boksu i zobaczyła wiszące już okulary,siodło,ogłowie i ochraniacze na nogi i ogon.Była zadowolona że może pobiegać i w tej chwili zapomniała już o Fyrenie i reszcie koni.Zanurzyła się w marzeniach...
Została osiodłana i wyczyszczona, jej sierść mieniła się w słońcu.Konie takie jak Ashante czy Shadow nie były aż tak podekscytowane wyścigiem.
Weszli na tor.Klacz miała numer 12 i cieszyła się z tego,uważała że ten numer z niewiadomych przyczyn przynosi jej szczęście.Po prostu wiedziała i już.Weszli do bramek startowych.Konie były podniecone ale nie rzucały się.
Midnight stała rozluźniona lecz zdecydowana i poważna.Usłyszeli dzwonek,bramki otworzyły się.Konie biegły jakby ziemia pod nimi parzyła je w nogi.Midnight utrzymywała się na 7 pozycji pomiędzy gniadą klaczą Entrips,a wałachem Speciał Cazoume.Ashante biegła na przodzie tuż za koniem Dark Sunschine.Shadow trzymał się gdzieś z tyłu.Reszty koni nie znała.Dżokej nie popuszczał jej wodzy.Ona chciała biec szybciej lecz on na to nie pozwalał.Po kilku chwilach poluzował nieco wodze i machnął lekko palcatem.Midnight zrozumiała jego polecenie.Przyśpieszyła i przystąpiła do ataku.Wybiegła trochę w bok i zaczęła powoli wyprzedzać inne konie.
Dżokej ,który jechał jako pierwszy zobaczyła co się kroi...Kazał przyśpieszyć swojemu ogierowi.Koń zrobił to błyskawicznie bo również zobaczył zbliżającą się klacz.Nadawał bardzo szybkie tempo,prawie nie do wytrzymania.Byli już na drugi zakręcie gdy zza Midnight wyłoniły się zaciekle ścigające się konie.Byli to Shadow i Ashante.Zbliżali się do pierwszej dwójki.Wyszli na ostatnią prostą i konie zbite w jedną grupę rozsypały się wzdłuż bandy.Midnight biegła swoim najszybszym galopem i miała zamiar zaraz wejść w cwał*.Widziała już metę.Koń koło niej zaczął przyśpieszać.Klacz przeszła w cwał.Teraz liczyły się tylko ona, ogier,Ashante i Shadow.Biegli prawie równo z ogierem na czele.Midnight była koło jego zadu.Ashante wyprzedziła ją i pobiegła w pogoń za ogierem ciągle poganiana przez dżokeja.Midnight wiedziała że zajmie 3 miejsce i to ją zbytnio nie zadowoliło...Biegłą najszybciej jak mogła lecz ciągle nie doganiała ogiera.Walczyła do końca.Zajęła 3 miejsce a tuż przed nią była Ashante i ogier którego imienia nigdy nie poznała,bo widocznie był tylko na wyścig.
Klacz zgrzana i spocona stała przy rozdaniu nagród.Ledwo mogła złapać dech.Dostała brązowy medal i kwietną przepaskę.Wróciła do stajni.Tam czekała na nią pyszna pasza i woda.Po pół godzinie,przyszła do niej jakaś dziewczyna.Uważnie się przyglądała jak Midnight wygląda i jak się zachowuje.Weszła do boksu.Klacz nie zwracała na nią uwagi,jadła dalej.Nagle przyszedł jej właściciel.Dziewczyna wyszła z boksu i rozmawiała z mężczyzną.Po pewnym czasie kobieta dała mu plik zielonych banknotów.Uścisnęli sobie dłonie.Midnight miała zostać w stajni i dalej biegać po torze.Ale nie tylko to miała robić.Dziewczyna która ją kupiła miała na imię Monique i pochodziła z Francji.Miała 24 lata i kochała jazdę konną.Chciała by koń zaczął także uczyć się skakać ale tylko tyle by nie bał się przeszkód i można by na nim jeździć także na ujeżdżalni czy w terenie.
Zaczęły się powoli zaprzyjaźniać i po kilku dniach były przyjaciółkami.Midnight lubiła Monique i kochała jeździć z nią w tereny.Nie przeszkadzało jej to że zmieniła właściciela.Była szczęśliwa i to było dla niej najważniejsze...Fyren znów mógł biegać ale jak na razie tylko po ujeżdżalni.Stał się narowisty i nerwowy.Nikt nie chciał na nim jeździć i wszyscy się go bali.Dowodził stadem koni z tej stajni i przestał być już taki tolerancyjny jak kiedyś...

*****

Następny rozdział już niedługo proszę o komentarze, ale to i tak jest mniej ważne...



folblutka 14.05.2008 [komentarzy 1] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Rozdział VI

Mijał dzień za dniem...Z każdym z nich Midnight stawała się coraz sławniejsza.Wygrywała coraz lepsze wyścigi.Ale to nie było dla niej takie ważne,dla niej to była przyjemność.
Sobota była dniem wolnym dla koni wyścigowych,do wkkw i koni zaprzęgowych.Konie ujeżdżeniowe i skokowe miały wolne w inne dni więc Midnight nie spotykała się więc tak często jak by chciała z Fyrenem.Razem z Lili i kilkoma innymi klaczami oglądały zawody skokowe, które odbywały się niedaleko pastwiska. Konie startowały według określonej wcześniej listy.
Fyren startował 10 więc było jeszcze kilka koni zanim wystąpi.Wszystkie popełniły jakieś minimalne błędy.Na parkur wstąpił koń z numerem 9.
Zrzucił drągi dwa razy.Zakończył jako dziewiąty w tabeli wyników.
Teraz wszedł Fyren.Pierwsze 6 przeszkód skoczył bardzo ładnie.
Na siódmej czyli na tzw.triplebarre ogier zrzucił jeden drąg.Dopiero od 10 przeszkody były problemy.Wyglądało na to że Fyren nie chciał już skakać.
Skakał opornie, bez przekonania...
Nagle podczas skakania piramidy zahaczył nogą o najwyższy drąg.Słychać było przeraźliwe rżenie i upadek konia z jeźdźcem.Midnight zemdlała z przerażenia,a reszta koni wgapiała się bezmyślnie w scenę.Wszyscy nie tylko zwierzęta,czekali na jakiś znak życia ze strony ogiera.Nic.Przybiegli weterynarze i oznajmili że koń żyje ale ma złamane 2 żebra i skręconą nogę.Kilka osób podbiegło do nich i pomogło przewieźć konia do stajni.Tam miał dochodzić do siebie.Zawody przerwano do jutra.
Midnight obudziła się będąc ciągle na pastwisku, lecz już kilka godzin później.Konie nerwowo rozmawiały niedaleko.Wśród nich była Ashante i Lili.
Midnight była zdziwiona zachowaniem arabki,która bardzo płakała.Klacz podeszła do grupki i zapytała cicho o co chodzi.Lili wyjaśniła jej że Aschante zakochała się Fyrenie na zabój.Na Midinight nie zrobiło to dużego wrażenia...
Ciągle zadawała sobie jedno pytanie "Czy on przeżył?".Miała różne wyjaśnienia ale to jej wcale nie uspokajało.Marzyła by wrócić do stajni, czegoś się dowiedzieć od innych koni i przede wszystkim od tych które brały udział w zawodach.Powoli zaczęto zbierać konie do boksów.Była godzina 20 kiedy Midnight zamknięto to w boksie.Była zmęczona i nabuzowana zarazem.Stwierdziła że sprawę Fyrena odłoży na później.Położyła się i od razu zasnęła...

No to chyba na tyle.Proszę o komentarze bo pod ostatnią były tylko dwa ale cóż...Kolejny rozdział niedługo.



folblutka 11.05.2008 [komentarzy 3] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Rozdział V

Gdy rano sprowadzono Midnight z pastwiska już wiedziała co się szykuje...
Za stajennym szedł trener z dżokejem i byli bardzo pochłonięci rozmową.
Stajenny zaczął czyścić klacz, założył jej siodło ogłowie i wyprowadził na tor.
Tym razem na głowie miała nie tylko ogłowie-miała jeszcze okulary.Głęboko się zamyśliła dlaczego jej to założyli i po co no i przede wszystkim czemu nie może patrzeć na boki!!
Weszła do boksu startowego tym razem stał obok niej inny koń.
Była to kara arabka,jak się później okazało miała na imię Ashante.
Ruszyły równocześnie Ashante wyszła na prowadzenie...
Od razu było wiadome że już się ścigała i nie jest "nowicjuszką" jak Midnight.
Były już na 1000 metrze i Midnight stwierdziła że nie da się tak łatwo pokonać!
Gwałtownie przyśpieszyła dżokej poluzował wodze żeby mogła swobodnie biec.Dogoniła Ashante i pognała dalej niestety nie mogła wiedzieć że arabka jest tuż za nią i rozpoczyna "atak".
Zobaczyła pysk Ashante w ostatniej chwili bo meta była już 50 metrów przed nią przyśpieszyła i wygrała trening jednak był on krótszy niż zwykle bo tylko na 1400m.
Wróciła do stajni żeby ochłonąć lecz siodło nie powędrowało do siodlarni tylko dalej leżało na wieszaku...
Gdy wychodziła ze stajni na pastwisko leżało nadal...
Kiedy zobaczyła Lili od razu podbiegła do niej i zapytała:
-Hej Lili
-cześć!!
-Jak myślisz co może znaczyć siodło powieszone na wieszaku nawet jeśli skończyło się trening??
-Hmmmm...
-Może to że będzie jeszcze dzisiaj używane?...
-Może...
-A co tam u ciebie ??
A no nic ciekawego...
-ścigałam się dziś z jakąś arabką jak myślisz kto to ??
Aaa tej...a to ona przyjechała na trochę bo jest teraz dużo wyścigów i ona w nich startuje.
-A coś się działo jak mnie nie było??
-No Ta Ashante bo tak się nazywa przystawiała się do Fyrena...
-Cooo!!!!????
-no
A co na to on ??
A chyba mu się podobało...
Okropne ale w końcu ...A lepiej nie mówić...
Musimy kończyć bo stajenny idzie..
Pa pa
Pa.
2 godziny później

Po wyjściu ze stajni trafiła na tor tylko tym razem nie sama.
Było z Midnight ok.12 koni szły wg numeracji ona miała nr 4 i szła za siwym ogierem o imieniu Shadow.Była także Ashante.Stała w 6 boksie .
Nagle zadzwonił dzwonek wszystkie konie wyskoczyły jak oparzone.
Midnight trzymała się na 6 pozycji przed nią Shadow a tuż obok Ashante.
Na szczęście biegła po zewnętrznej i miała drogę do ataku.Jedynym jej problemem był Shadow który za nic nie dawał się wyprzedzić...
Był już drugi zakręt i zaraz prosta.A ona nie mogła zacząć atakować...
Nagle Schadow odbił w prawo i zostawił jej miejsce prawie jak na zawołanie.
Przyśpieszyła i zostawiła Ashante daleko za sobą.Była już na 2 pozycji i został jej jeszcze bardzo szybki ogier o imieniu Black Evil.Kiedy ona przyśpieszała on też.Dżokej dał jej "wolną rękę".Nagle karosz potknął się i zwolnił.Wszystko wskazywało że Midnight wygra!!Lecz nagle zza jej zadu wychynęła Ashante była bardzo nabuzowana i nakręcona biegła strasznie szybko.Byli już na prostej,szansę że Midnight wygra zmalały do 10%.Nie była w stanie się rozpędzić do maksymalnej prędkości...
Ashante wyprzedziła ją.Była już 2m przed nią...W pewnej chwili usłyszała Lili:
-Biegnij! rozpędź się! dasz radę! nie daj jej wygrać !!!
Krzyczała.
W klaczy obudził się duch walki.
Przyśpieszyła jeszcze bardziej miała 100m do mety.Było tak blisko...
Zaczęła wyprzedzać Ashante.Biegła już z nią łeb w łeb.Postarała się biec szybciej.Wyprzedziła arabkę o dwa kroki i wygrała!!!!
Po ceremonii i rozdaniu nagród.
Gdy wróciła do stajni wszystkie konie wiwatowały a najbardziej cieszyła się Lili.Midnight poczuła dumę.Wszyscy jej gratulowali.Była tak zmęczona że nie miała siły się odezwać.Dyszała ciężko.Lecz uśmiechała się.Zapadł już wieczór a Midnight spała jak zabita.Nie miała siły na nic.Reszta koni gawędziła spokojnie tylko ona największa gaduła w stajni spała...


******

Proszę o nie kierowanie pretensji do mnie bo ja ten rozdział napisałam w styczniu.Nie umiałam jeszcze pisać porządnych rozdziałów.Mówię że od 8 są dłuższe i jest więcej opisów.Liczę na was i waszą klawiaturę :D

folblutka 09.05.2008 [komentarzy 2] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Rozdział IV

Dziś rano do boksu Midnight,wszedł jakiś facet.Nie wyglądał przyjaźnie...
Za nim dreptał mały chłopak.Oporządził klacz i założył nowe dla niej siodło wyścigowe.Była zdziwiona jego lekkością.Wyprowadzili ją ze stajni na tor.Dla Midnight wyglądał jak zielony pas trawy po horyzont ,ogrodzony z dwóch stron białym metalowym płotem.Weszli z chłopakiem,który jak później okazało się był jej dżokejem, do bramki startowej.
Nagle bramka otworzyła się.Midnight stała...Dżokej popędzał ja.Wyskoczyła z bramki i zaczęła bardzo szybko galopować wzdłuż ogrodzenia.Po przebiegnięciu ok.1700 metrów zahamowała.Bardzo się zmęczyła i nie chciała już biec.Dżokej przeleciał jej prosto przez łeb.Stwierdził razem z trenerem że na tym skończą trening.Zabrali Midnight do stajni tam wyczyścili i napoili.Później zabrali na pastwisko do reszty koni sierżanta i Alex.Był wśród nich Fyren...Wymieniła kilka zdań i odeszła.Brzmiały one tak:
-Jak trening-pyta Fyren
-Dobrze przy okazji zrzuciłam jeźdźca...-Mówi Midnight
-to ty zdolna jesteś!-podsumował Fyren
-No..Tak!-odpowiedziała pełna dumy
-Brawa...-stwierdził ogier
-Muszę iść -ucięła klacz
-pa-odpowiedział Fyren
To właśnie była ta wymiana zdań.
Midnight spotkała nową klacz.Miała na imię Lili i była kara.Okazało się że trenuje tu WKKW i jutro są zawody.Lili i Midnight zostały przyjaciółkami.Teraz Midnight spędzała z nią prawie cały czas,a Fyren został "pozostawiony w niepamięć".
******

Dalszy ciąg już niebawem i proszę rzecz jasna o komentarze!

folblutka 06.05.2008 [komentarzy 5] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Rozdział III

Tempo natychmiastowe :).Jak mówiłam nie chcę tamtego bloga ale też nie chcę stracić tamtych rozdziałów!
Ps.Ten rozdział z nieznanych nawet mi powodów pisałam w 1 osobie
___________________________________

Dziś rano sierżant razem ze mną, Alex i Fyrenem pojechaliśmy na wycieczkę.
Było niemiłosiernie gorąco!!
Nagle zobaczyłam że coś się poruszyło za krzakami.Strasznie sie wystraszyłam...
Zaczęłam biec najszybszym galopem jakim mogłam.Sierżantowi udało się mnie zatrzymać po ok.30 minutach byłam zmęczona ale zadowolona.Po powrocie do stajni usłyszałam rozmowę sierżanta i Alex :
-Uważam że powinniśmy ją oddać na tor bo jest zbyt szybka i jej talent będzie się u nas marnował.
-a Fyren?-spytała Alex
-Fyren i jeszcze kilka koni jedzie z nią...
-A po co tam one?
-Dużo z nich dobrze skacze, oddamy je ponieważ tu się będą tylko marnowały...
Rozumiem to kiedy jadą?
-Już jutro trzeba je przygotować.
-Midnight i Fyren jadą razem,a za nimi dwójkami reszta koni, oczywiście w konio-wozach.
********
Następnego ranka wsadzili nas do tych pojazdów poowijanych tak że nie można się było za bardzo ruszyć...
Po bardzo nudnych 3 godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce.
Było tam dużo koni robiących dużo dziwnych rzeczy.Wprowadzono nas do stajni i po wpuszczano do wiele milszych boksów.Dostaliśmy pyszne siano owies i wodę mieliśmy w tzw.automatycznych poidłach.
Wydaję mi się że będzie bardzo miło,ale to się dopiero okaże...

folblutka 04.05.2008 [komentarzy 1] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Rozdział II

Pewnego słonecznego ranka dorosła już klacz Midnight po dłuższym popasie podniosła łeb i poczuła w powietrzu że coś sie kroi.Podeszła do swojego ojca i pogawędziła.
Nagle zobaczyła sierżanta i kilku ludzie którzy galopowali w ich stronę...
Klacz wraz z całym stadem puściła sie do ucieczki.
Nagle Midnight potknęła się i upadła
Nie mogła wstać a ból w lewej przedniej nodze był paraliżujący...
żołnierze byli coraz bliżej...
Bała sie nie wiedziała co sie z nią stanie...
Nagle poczuła kilka lin na szyi.
To były lassa.żołnierze pomogli jej wstać i kazali iść za sobą.Klacz opierała się lecz nic to nie dało...
Kiedy doszli do bazy zobaczyła konie równo idące kłusem w rzędzie...
Została przywiązana do ogrodzenia.
Koń na którym siedział siedział sierżant był biały jak śnieg.Od razu coś do niego poczuła...
Ludzi zaczęli ją siodłać i kiełznać.W tej samej chwili zrozumiała że nie może dać się złamać że chce być wolna...Wpakowali ją do małego boksu gdzie nie można sie było ruszyć,a gdy go otworzono wystrzeliła jak z procy...Człowiek który na niej siedział od razu wyleciał w powietrze.Tak samo było z każdym kolejnym...
Była zmęczona ale zmuszała swoje nogi do galopu,stawania dęba,brykania itp.
Następnego dnia chcieli to powtórzyć lecz tym razem nie mogli bo Midnight Nie dawała sobie założyć kiełzna i siodła.Zaczęli bić ją batami aż do krwi...Nie miała siły walczyć.Została ujeżdżona przez samego sierżanta i od tej pory on był jej właścicielem a ten siwek należał do Alex siostrzenicy sierżanta.

*********
Pewnego dnia Midnight spotkała tego ogiera w boksie.
Spytała grzecznie jak ma na imię.
Nie odpowiedział...
Postanowiła się przedstawić bo była przekonana że jej odpowie.Powiedział:
-Spadaj mała nie chce z tobą gadać!!
Klacz była zszokowana jego zachowaniem.
Po chwili ogier dodał:
-Mam na imię Fyren jeśli o to ci chodziło.
Tak zakończyła się ta rozmowa.Midnight wróciła do boksu i ponieważ było już późno zasnęła...

Dziś dodam jeszcze 2 rozdziały bo muszę proces likwidacji tamtego bloga przyśpieszyć (www.sad-history-midnight.blog.onet.pl)

folblutka 04.05.2008 [komentarzy 0] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Rozdział I

Pewnego kwietniowego poranka urodziła się śliczna klaczka.Jej rodzicami byli Spirit oraz Rain.źrebak ten był kasztanowaty z gwiazdką.Rodzice postanowili nazwać ją Midnight.źrebak rósł jak na drożdżach i był coraz szybszy.Kiedy klaczka miała 2,5 roku postanowiła się zmierzyć ze swoim ojcem. Zaproponowała mu to i on się zgodził.Wybrali się wraz ze stadem na równinę.Już przy starcie wiadomo było kto wygra-Spirit.Już byli w połowie dystansu gdy Midnight gwałtownie przyśpieszyła.Zrobiła to z taką mocą że oniemiały Spirit zwolnił.
Gdy się zorientował Midnight była przed nim ok.8 metrów.Wygrała córka pokonując metę z zawrotną prędkością.Gdy miała trzy lata była bardzo podobna do folbluta.Miała jego sylwetkę,lecz charakter i krew mustanga.W miarę jak dorastała była coraz zwrotniejsza, delikatna ale czasem nawet zadziorna.Była także coraz piękniejsza...

******

Niedługo w jej życiu maiła się skończyć ta sielanka...


Dalsze przeżycia stada i Midnight w kolejnych rozdziałach.
Ma nadzieje że sie podobało.Jeszcze dziś 2 rozdział bo chcę to przyśpieszyć :).Zapraszam również na www.history-navity.blog.onet.pl
No to na tyle xD
Pa pa

folblutka 03.05.2008 [komentarzy 1] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...

Bohaterowie

Jak już wiecie będę pisać opowiadanie o koniu imieniem Midnight, pierwsze 3 rozdziały będą rodem z mustanga z dzikiej doliny.Tłumaczę sie tym ponieważ nie wiedziałam jak zacząć...

A to są jego głowni bohaterowie:(jak będą nowi to dodam zdjęcia)
A więc oto oni: Tutaj tekst

(Tymczasowy brak zdjęcia)
Tata Spirit i mama Rain,głównej bohaterki,mieszkają w dzikiej dolinie i nie wiadomo co sie z nimi dzieje.
__________________





Przyjaciółka głównej bohaterki Lily,jest koniem do WKKW i jest miło nastawiona do wszystkich koni.Lecz po pewnym czasie od wyjazdu przyjaciółki łamie się i przyłącza do szydzącej grupy Ashante
__________________





Miłość bohaterki Fyren,jest przewodnikiem stada w stajni,trenuje skoki i miał tragiczny wypadek na zawodach.
__________________







Midnight,główna bohaterka opowiadania,jest uznawana za konia pełnej krwi ale tak naprawdę jest mustangiem.Kocha biegać i trenuje wyścigi konne.Ma też dużo przyjaciół,ma swoją ukochaną właścicielkę Monique z Francji,która kupiła ją po jej pechowym wyścigu.
__________________

(tymczasowy brak zdjęcia)

To jest największy wróg Midnight,Ashante zakochała się w Fyrenie i jest bardzo o niego zazdrosna,także trenuje wyścigi konne ale bardzo zadziera nosa i jest bardzo pyszna,prawie nikt jej nie lubi.
__________________





To jest Lysanis,klacz którą Midnight poznała dzięki swojej właścicielce,jest miłą klaczą anglo-arabską która często pomaga Midnight.
__________________





To jest Douglas nowy koń który przyjechał do stajni,Fyren obiecał mu że się z nim policzy.Jak na razie dotrzymuje słowa...
___________________





Najlepsza przyjaciółka Midnight to Entrips.Poznały sie na torze, razem z nią Mid wyjeżdża do innej stajni i szybko się zaprzyjaźniają.
_____________________





Redeye,bo tak się nazywa ten siwek.Jest nieznanym dotąd nikomu,oprócz Spirita i Rain bratem Midnight.Poznają się przypadkiem,on skojarzył ją ze swoją młodszą siostrą i wszystko wskazuje na to że naprawdę nią jest...Trenuje skoki, ale jeździ też rekreacyjnie ze swoją właścicielką Samanthą.
_______________________





To jest Monique,właścicielka Midnight,kupiła ją po jej pierwszym przegranym wyścigu(wyścigu w którym przegrała mid).Bardzo kocha swoją klacz i nigdy nie będzie chciała jej sprzedać...Ewentualnie przenieść do jej rodzimego kraju,Francji.

_______________________

(tymczasowy brak zdjęć)
Samantha jest właścicielką brata Midnight -Redeye, koleguje się z Monique pomaga jej i przyjaciołom w różnych sytuacjach...

No to na razie na tyle głównych bohaterów.


folblutka 02.05.2008 [komentarzy 2] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...