Rozdział XVI
- Midnight! Midnight! Gdzie jesteś!?-Krzyczała
Wtem usłyszała za sobą trzask łamanej gałęzi. Odwróciła się z nadzieją, że to jej ukochana klacz, lecz był to tylko wróbel. Opadła bez sił na kamień.
- Monique, Monique!
Dziewczyna obróciła się w stronę dobiegającego ją wołania. To była Marietta, biegła do niej wymachując w górze jakąś gazetą.
– Monique- Wysapała-Cała stadnina aż huczy
-, Ale, o co chodzi? -No nie czytałaś dzisiejszego wydania Turf Sport?
- Nie?
- No to popatrz!- Rozkazała Marietta
Tytuł głosił:
-
„Indywidualistka znikąd…”
„Nie wiadomo skąd, nie wiadomo, dlaczego, jak i gdzie… Obdarzona cechami prawdziwego sportowca, dzielnością, nieustępliwością i walecznością …”-Midnight to o niej mowa
Midnight proporcjonalnie zbudowana, z lśniącą kasztanowatą sierścią, rozumnymi oczami i tym czymś nieuchwytnym, co niektórzy nazywają charyzmą. Niewątpliwie budzi respekt. Także wśród innych koni. –Nie jest towarzyska-mówi Monique Dubon -Właścicielka klaczy.- I potrafi dać to dobitnie do zrozumienia. Ma jednak końskich przyjaciół. Na przykład Entrips, z którą lubi chodzić na pastwisko.
Poza tym uwielbia spać(po drzemce bardzo długo się rozgrzewa) kocha jeść, ale musi mieć specjalny program żywienia, ponieważ nie lubi owsa… Prawdziwa końska dama.
Jest wielką indywidualistką, wspaniałym sportowcem. Za kilka tygodni, w St.Luis, stanie przed wielka próbą. Kto wie czy nie najważniejszą w życiu?
- Mmm no cóż…, nie wiedziałam, że tą rozmowę opublikują, ale jednak-powiedziała wciąż smutna Mon.
Tym czasem i Midnight szukała kogoś, a mianowicie Royal, Royal Blue, to z nią się pokłóciła podczas ostatniego pobytu na pastwisku… Była tak samo rozgoryczona i zdołowana, jaki i blondynka, która w tej chwili siedziała na pieńku około 80 kilometrów od lasu, w którym znajdowała się klacz.
- Royal gdzie jesteś, Royal!- Krzyczała jak najgłośniej mogła.-Roy przepraszam cię, naprawdę nie chciałam!
Czuła jakby była obserwowana i dobrze czuła na pagórku pośród drzew patrzyły na nią dwie pary ślepi, jedne ciemno czekoladowe oczy Royal a drugie błękitne, ale czyje… Royal i jej koleżanka postanowił pójść za kasztanką, lecz popełniły błąd i zdradziły się, nie patrzyły pod nogi, Royal nadepnęła na gałązkę. Ta z głośnym chrupnięciem oznajmiła Midnight, że ktoś jeszcze jest teraz w lesie. Klacz przez chwilę była sparaliżowana, lecz po kilku minutach odwróciła łeb w stronę dźwięku. Jej oczom ukazały się dwie klacze średniej wielkości, jedna gniada a druga kara. Patrzyły na siebie dobre kilka minut.
-, Więc tutaj jesteś-powiedziała szczęśliwa Midnight-Royal przepraszam cię, przepraszam za wszystko, co powiedziałam.-Klacz chciała podejść do przyjaciółki, lecz ta odsunęła się z pogardą od niej.
- Jestem Naremis, miło mi ciebie poznać-powiedziała niepewnie kara klacz dotąd stojąca w cieniu.
- Midnight-odpowiedziała
- Mnie już znasz, więc nie muszę Ci się już przedstawiać…- nie zdążyła dokończyć, bo Naremis weszła jej w słowo.
- Midnight, ta kasztanowata klacz wyścigowa, która pojawiła się na torach nie wiadomo skąd i do dziś jest jednym z najlepszych koni wyścigowych mimo jeszcze niezakończonej kariery?- Zapytała lekko podekscytowana
-Tak to chyba ja…- powiedziała niepewnie
- Naremis chodź już – powiedziała chłodno Royal
- To ty nie idziesz ze mną?- Powiedziała zaskoczona kasztanka
- No nie rozśmieszaj mnie, jestem wolna, po co mam wracać do stajni no, po co? – Powiedziała z pogarda klacz
- Też prawda…- odpowiedziała smutno- no to cóż żegnajcie- odwróciła się i pogalopowała w stronę stajni.
Biegła dobre parę godzin bez ustanku, bała się, że jak zwolni to zgubi drogę i już nigdy nie wróci… Dopiero, gdy zobaczyła na horyzoncie zarys białych stajni, postanowiła zwolnić i przejść do kłusa. Powoli zbliżała się do ogrodzenia. Stanęła tuż przed nim. Nie wiedziała, co robić, serce mówiło ” odejdź stąd jak najszybciej i pozostań wolna!”, A rozum krzyczał ”wejdź tam, zostań w stajni, przecież nawet nie wiesz gdzie jesteś i nie możesz wrócić do domu, zostań z nimi!, Zostań z Monique, Entrips, Duglasem i resztą!” Postanowiła, chociaż raz w życiu posłuchać rozumu. Odnalazła dziurę w płocie tuz obok toru, była dość duża i spokojnie się w niej mieściła. Gdy wyszła zza krzaka, który zakrywał częściowo dziurę jej oczom ukazał się parkur z przeszkodami, ćwiczył na nim jakiś kary koń, nie znała go. Podczas najazdu na wysoki, okser kary z ciekawością popatrzył w stronę kasztanki. Nie mógł już się skoku, zręcznie wyminął przeszkodę. Jednak jego jeździec nie maił tyle szczęścia, spadł prosto w ozdobny krzaczek. Widzowie na trybunach, a było ich niewiele, bo to w końcu tylko trening pobiegli szybko w stronę poszkodowanego. Jeden z nich zainteresował się Midnight, zawołał coś do drugiego i zaczęli biec w jej stronę. Klacz szybko zorientowała się, o co chodzi i pogalopowała w stronę pastwisk i stajni. Przechodnie oglądali się z ciekawością za pędzącą po żwirze klaczą. Gdy przebiegała obok kafejki kilka osób w tym Ashley i Tom wyjrzeli zza drzwi. Dobiegła do stajni. Gdy wkroczyła ze świstem do niej kilka koni podniosło głowy i zaczęło rżeć. Nie zwracała na nie uwagi, popędziła dalej. Dotarła na miejsce, zobaczyła Monique siedzącą do niej tyłem na pieńku, zobaczyła także Mariettę, która pocieszała przyjaciółkę. Z radości klacz stanęła dęba i zarżała. Obie dziewczyny obejrzały się za siebie, w świetle zachodzącego słońca Midnight stojąca na tylnych nogach wyglądała cudownie. Dziewczyny natychmiast wstały i popędziły do klaczy. Przepełnione radością zaprowadziły klacz do stajni. Wszyscy bardzo się ucieszyli na widok „zguby”.
Midnight wyczyszczono, podano świeżą paszę i wodę. Było już późno, klacz była zmęczona. Stała i odpowiadała na pytania podekscytowanej i lekko zdenerwowanej zachowaniem kasztanki, przyjaciółki…
_______________________
Wiem, że długo nie pisałam i za to bardzo przepraszam, ale powodów mam kilka, pierwszy-nie miałam w ogóle i w szczególe czasu, drugi- nie miałam weny, trzeci- nie mogłam się do tego zabrać . To chyba tyle na dziś.

folblutka 12.10.2008 [
Powrót]
Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...
jeśli chcesz mogłabym ci ten avatar zrobić :)
moje gg: 8537350
mój meil: marien_14@o2.pl
Tylko podaj mi jak już się zdecydujesz materiały (filmik, albo obrazy) i co on ma przedstawiać
pzdr.
Zuzanna von Jungingen 01.11.2008
brak maila |
strona www IP: 88.220.176.26
nie mam nic przeciwko jeśli ten avatar nie będzie zupełnie identyczny i co do dna
Zuzanna von Jungingen 31.10.2008
brak maila |
strona www IP: 88.220.176.26
Na Zuzannie Zakończenie.
Zuzanna von Jungingen 30.10.2008
brak maila |
strona www IP: 88.220.176.26
założyłam osobistego bloga :) jeśli chcesz to wejdź.
A i ładny szablon ;) mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach?
Zuzanna von Jungingen 22.10.2008
brak maila |
strona www IP: 88.220.176.26
No Xtra.. Super.. Nareszcie rozdział.. [!] :) Naprawdę mi się spodobał.. A szczególnie ta końcówka ^^ Pozdrawiam i gratuluję udanego rozdizału! :*
~ Ashley 15.10.2008
brak maila |
strona www IP: 80.192.62.40