Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Historia Midnight
Vistor: 8411

Księga Gości
Ta historia w innych słowach
Wpisz ją...

Archiwum
2009
Kwiecień
2008
Listopad
Październik
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień


Ta historia godna przypomnienia...
...

Pomóż Midnight w walce o wolność...

Tych czytam







Rozdziały
Tu wpisz linki rozdziałów

O Midnight
Midnight to kasztanowata klacz wyścigowa. Wszyscy myślą że jest folblutem, ze względu na swoją niesamowitą szybkość. Lecz się grubo mylą. Midnight jest mustangiem, którego złapała kawaleria. Marzy o wydostaniu się ze stajni na wolność. Jedyne co ją w niej trzyma to przyjaciele i ukochana właścicielka Monique. W końcu przełamuje się, wyłamuje drzwi boksu i ucieka...

Lay by
Szablon Folblutka.Gerada zrobiła kropkę nad ”i” i zrobiła HTML

DON'T COPY!
Powered by www.blog4u.pl

Rozdział VIII

Był chłodny już jesienny poranek.Midnight leniwie i opornie otworzyła prawe oko.Nic się nie działo.Wszystkie konie spały.Na zegarze nad zamkniętymi jeszcze drzwiami wskazówki pokazywały godz.5.45 nad ranem.
Klacz stwierdziła, że jeszcze trochę sobie podrzemie...
Czas mijał Midnight spała,żaden koń się nie obudził.Panowała błoga cisza.
Kasztanowatej klaczy przyśnił się straszny sen.Biegła przez pastwisko,goniła ją jakaś czarna chmura.Była coraz bliżej parkuru z przeszkodami, na którym skakał gniady ogier.Dziwnie przypominał Fyrena choć był innej maści i budowy.Był właśnie przed tą feralną przeszkodą nad, którą jej ukochany skręcił nogę i złamał parę żeber.Odruchowo Midnight krzyknęła do konia by nie skakał, ale było za późno...Koń skoczył.Zrobił to samo co Fyren.Klacz nie mogła tego znieść pobiegła dalej.Czarna chmura była coraz bliżej.Zobaczyła padoki,na nich źrebaki bawiące się wesoło.Mimo woli uśmiechnęła się i pomknęła dalej...Biegła pejzaż nie zmieniał się.Nagle zobaczyła drogę i na końcu polanę z jeziorem.Polana ta była ogrodzona wysokim drewnianym płotem.Nie miała innego wyjścia,musiała skoczyć...Nigdy wcześniej tego nie robiła więc myśli gnały jej przez mózg.Pokazywały jej się różne sceny z jej życia.Widziała jak pierwszy raz zanurzyła się w wodzie, była wtedy jeszcze wola,widziała jak została zapakowana do konio-wozu,widziała jak razem z Fyrenem pasą się na pastwisku obok toru,jak biegnie obok Ashante na pierwszym treningu,widziała jak Monique głaszcze ją w boksie.I wy tym momencie, obrazy rozpływają się...Midnight widzi przed sobą płot.Odbija się od ziemi i skacze.Wydawało jej się, że leci nad wyraz długo.Było to jednak tylko złudzenie.Wylądowała, biegła dalej lecz czarna chmura rozpłynęła się,nie wiadomo gdzie.Nagle zza drzew wyskoczył koń,który szybko wyprzedził ją i pogalopował dalej.Po chwili usłyszała szczekanie psów.To były wilki,słychać było ich kroki,były blisko nawet bardzo.Midnight odwróciła się i zobaczyła całą watahę tuż za nią.Psy próbowały złapać jej ogon,który powiewał w górę i w dół.Nie miała szans z taką grupą głodnych i dzikich psów, które coraz bardziej przyśpieszały.Pojawił się kolejny płot,skoczyła,wylądowała i poczuła spokój.Była bezpieczna.Stanęła i zaczęła się tarzać,sama nie wiedziała czemu to robi.Obraz zniknął...
Klacz została dość brutalnie obudzona.Dokładnie to przez swoją przyjaciółkę Lili, która ugryzła ją w ucho.Miała to ułatwione, bo Midnight spała na stojąco tuż koło jej boksu, a ucho wystawało przez kraty.
-Obudź się śpiochu już dziewiąta.
-Tak, tak już nie śpię.
-Dziwnie się zachowywałaś...
-Ja a to czemu??
-Wierzgałaś,strzygłaś uszami,machałaś głową...
-Miałam dziwny seny,długo by opowiadać...
Midnight odwróciła się i zaczęła powolnie lecz z przyjemnością żuć sino,które niedawno wrzucili do boksu.Podczas tejże bardzo ważnej czynności przyszła Monique.Stanęła przed boksem i wpatrywała się w konia,który całą swoją uwagę poświęcał sianu...Dziewczyna po pewnym czasie znudziła się tym monotonnym obrazkiem.Poszła do siodlarni po nowe siodło,ogłowie,czaprak i ochraniacze,które niedawno kupiła,bo w siodle oraz ogłowiu wyścigowym nie mogła przecież jeździć do lasu.Musiała się jednak wrócić, bo zapomniała przyborów do czyszczenia.Potrwało to trochę, bo nikt od dawna nie robił porządku w siodlarni i nie można było kompletnie nic znaleźć.
Tymczasem klacz stała już najedzona z głową wychylona z boksu.Stała tak sobie co pewien czas parskając z zniecierpliwienia w swoim błękitnym kantarze z wygrawerowanym z boku(przy policzku) imieniem.Reszta koni wyszła na pastwisko lub trening, a ona stała.Po kilku minutach przyszła jej pani,zapięła uwiąz i wyszła na dwór by ją w spokoju wyczyścić.Było pusto,a tuż obok stajni ,na pastwisku pasły się konie,w tym Shadow,Fyren,Lili,Ashante, Entrips.Klacz chciała do nich pójść i pobrykać,ale z drugiej strony chciała pojeździć z Monique.Wybrała jazdę.Po wyczyszczeniu i osiodłaniu, poszły w kierunku bramy.Tam spotkały gniadą klacz z innej stajni,jej pani była chyba przyjaciółką Monique,bo od razu zaczęły się razem śmiać i rozmawiać.Gniada klacz przedstawiła się:
-cześć mam na imię Lysanis i jestem anglo-arabką.
-hej ja mam na imię Midnight i jestem rasy pełnej krwi angielskiej pomieszanej z mustangiem.
-co tu robisz?
-ścigam się na torze.Aty??
-ja trenuję ujeżdżenie.
-to fajnie,a jak ma na imię twoja właścicielka?
-Marietta.
-fajne imię.
Klacze poszły stępem wraz z jeźdźcami na polną drogę.Po pewnym czasie wyszły na pola.Nagle z krzaków obok Lysanis wyskoczyły ptaki.Klacz spłoszyła się i pobiegła dzikim galopem przed siebie.Midnight zrobiła to samo,po chwili zrównały się i zaczęły się ścigać.Po paru chwilach Lysanis stanęła,Midnight wierzgnęła i wyrzuciła w powietrze już wystraszoną Monique.Ta spadła i przez chwilę nie wstawała.Mariettę zmroziło.Złapała Midnight ,która zdążyła ochłonąć.Podbiegła z końmi do dziewczyny wciąż nie ruszającej się.Sprawdziła puls,żyła.Zadzwoniła trzęsącymi się rękoma na pogotowie.Już jechało...
Monique jak się później dowiedziała Marietta miała złamane żebro i straciła przytomność.Musiała dojść do siebie w szpitalu a później przejść kilku miesięczną rehabilitację.Mogła zrezygnować z jazdy konnej na dłuższy czas...Midnight wypuszczano na pastwisko i miała takie jakby "wakacje" od toru choć czasem jak patrzyła jak inne konie biegają trochę za tym tęskniła.Miała mnóstwo czasu dosłownie na wszystko.Martwiła się o swoją panią lecz skupiała swoją uwagę na czymś zupełnie innym...

****

Na czym skupiła swoją uwagę dowiecie się później.Ten rozdział był przykładem nagle nadchodzącej weny...Proszę o komentarze,ale to już tradycja ^^


folblutka 15.05.2008 [Powrót] Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...



Hej!
Interesujące opo!
Ja też mam opo o koniu;)
Wpadnij dodaję do fav;)
Licze że ty tez mnie dodasz!
Jugilo 18.05.2008
brak maila | strona www IP: 77.253.133.89

Czemu zapomniałaś o mnie? Wchodz se tutaj przypadkiem i widzę taki świetny rozdział o którym nie wiem! I to nawet kilka... Nie ładnie A tym czasem rozdziały faktycznie od 8 sa o wiele ciekawsze ;) Liczę, że juz o mnie nie zapomnisz Pozdrawiam :*
Deatis 16.05.2008
brak maila | strona www IP: 83.5.59.60

Łał, niezłe opowiadanie i wogule sliczny szablon i głowna bohaterka jest ładna
Kara 16.05.2008
brak maila | strona www IP: 83.13.181.82

Śliczny szablon i oczywisćie bardzo fajny rozdział
Kiri 16.05.2008
brak maila | brak www IP: 83.13.181.82

No zaczyna sie coraz lepiej i śliczny obrazek.
Kirmerka Narime 15.05.2008
brak maila | strona www IP: 83.13.181.82

Czytam regularnie wszystkie rozdzialy... bardzo mi sie podobają... Naprawdę to ty piszesz te opowiadania?? naprawde sa super, choćby dlatego, że są o koniach... ;P ja jeżdżę konno od 7 latek;P i naprawdę koffam koniki xD Ile jeszcze będzie tych rozdziałów??
Oby jak najwięcej ;P Zapraszam na www.wszystko-o-koniach-2.blog.on et.pl xD zostaw komcia xD xD xD
Zosienka120 15.05.2008
brak maila | brak www IP: 83.27.192.37