Rozdział XII
Przed przeczytaniem kliknij
TUTAJ
_______________________
...Gdy już przybyli nad to jezioro,Midnight zobaczyła inne stado koni.Bardzo się zdziwiła,bo nigdy nie widziała żadnego stada w okolicy.Douglas wytłumaczył jej że to stado jest tu od pewnego czasu i nie warto się nim przejmować...Klacz dopytywała się go skąd wziął takie cudowne miejsce.On jednak był nie ugięty nie chciał zdradzić tajemnicy Royal.Postanowił się przełamać...
-Midnight...-zaczął niepewnie.
-wiesz ja...
-ty?-spytała oczekująco klacz.
-ja cię kocham...-wydusił z siebie ogier.
-co?!-klacz miała bardzo dziwny wyraz pyska,wyglądała jakby spaliła buraka...
-ty mnie k...kochasz?-powiedziała ze zdziwieniem.
-taak...-powiedział Douglas myśląc: *nie no po co ja to w ogóle robiłem,zaraz zacznie się ze mnie śmiać i sobie pójdzie,a ja tu zostanę jak ten głupi*
Klacz zamurowało,ona bardzo go kochała ale się do tego przed sobą nie przyznawała...Postanowiła nie udawać idiotki i nie odzywać się...Podeszła do ogier,nadal nie nie mówiąc.On stał nieporuszony i zastanawiał się co Mid zrobi...
-Ja też cię kocham...-powiedziała niepewnie.
Ogier popatrzył na nią czule i przytulił się...Tą piękną chwilę przerwał szyderczy śmiech...
-No no co my tu widzimy-odezwała się czarna smukła postać.Midnight nie wiedziała co zrobić więc odskoczyła od Douglasa jak oparzona.Ten zaś stał zaskoczony i zastanawiał się kto to może być.Midnight nie wiadomo czemu pomyślała od razu że to Fyren,ale po chwili odzyskała przytomność umysłu i stwierdziła że to niemożliwe bo Fyrena tu nie ma i że jest 6 godzin jazdy samochodem stąd...
Czarna postać wyszła z cienia,teraz była to siwa klacz w brązowym kantarze ze skóry.Od razu poznała tego konia.Była to Lady Speed.śmiała się na cały głos,równocześnie miała na twarzy,bardzo szydzącą minę...
-Dziwie ci się Douglas,dziwie...-powiedziała kręcąc przy tym głową...
-Czemu?-rzekł gniewnie ogier.
-temu że zadajesz się z taką klaczą...-powiedziała drwiąco.
-A co ci się we mnie nie podoba?-wtrąciła się gniewnie Mid.
-A to że jesteś taka nadęta,i to że jesteś brzydka i nie jesteś czystej krwi.
Douglasa i Midnight zatkało.Klacz zastanawiała się skąd ona to wie.A ogier o co chodzi...
-Ty,ty,ty...-jąkała się Midnight,wściekła i zdziwiona ska zna jej pochodzenie.
-skąd ty...-powtarzała klacz.
-wiem od pewnej znanej mi osoby...*uśmiecha się z ironią*
-jakie-pyta z naciskiem Midnight
-czy ja o czymś nie wiem??!-wtrąca się nagle Douglas.
-Później ci to wytłumaczę...-odpowiada kasztanka
-Wiem to od klaczy o imieniu Shamet*...-Powiedziała z triumfem Lady
-Shamet,Shamet...-powtarza cicho Midnight.
Popatrzyła ze strachem na Lady...
-co się tak na mnie gapisz?-powiedziała Lady
-gdzie ona jest!?-powiedziała przez zęby Mid.
-a kiedyś tu przyjechała i opowiadała o swojej kuzynce-mówiła najwyraźniej rozbawiona siwa.
Midnight bez słowa odwróciła się i pobiegła na pastwisko...Douglas na próżno biegł za nią i wołał,ona coraz bardziej przyśpieszała...Lady Speed stanęła na wzgórzu,śmiejąc się i tym samym oglądając scenę...Postanowiła wrócić do stajni przed Midnight i opowiedzieć to innym koniom.
Tymczasem Royal niczego nie podejrzewając pobiegła nad rzekę...Tam nagle ujrzała nadbiegającą i rozryczaną Midnight.Była bardzo zła i klacz postanowiła zejść jej z drogi.PO chwili zobaczyła Douglasa galopującego i wołającego Mid.Tym razem postanowiła nie schodzić nikomu z drogi...Ogier zatrzymała się z impetem i wpadł na klacz.Ta nie zwróciła na to uwagi...Zaczęła go wypytywać co się stało i czemu nigdzie nie ma tej okropnej Lady...Douglas opowiedział jej wszystko.Royal stała z otwartymi szeroko oczami i rozdziawionym pyskiem.Wyglądała prześmiesznie.Lecz nikogo to nie rozśmieszyło...Postanowili pobiec za Midnight.Znaleźli ją płaczącą pod drzewem.Nie chciała z nimi rozmawiać i odbiegła natychmiast.Postanowiła pójść się wyżalić do Entrips,która znała ponurą prawdę...Wypłakała u niej chyba morze gorzkich łez.Przyjaciółka jednak nie dała się i wciąż pocieszała klacz,mówiła że Douglas i tak będzie ją kochać i że ta niemiła sprawa "rozejdzie się po kościach"...
Aż do do czasu ściągania koni z pastwiska klacze rozmawiały...Potem zapuchnięta od płaczu Midnight weszła do stajni i nie odpowiadając na żadne pytania położyła się w boksie i zasnęła...
Shamet-wyjaśni się wszystko później
Proszę o więcej niż 1 komentarz!!

folblutka 30.05.2008 [
Powrót]
Gdyby każdy mógł odzyskać wolność...
Hej sorry że tak długo sie nie odzywałam w sprawie ava ale już jest;)
Oto link:http://img71.imageshack.us/img71/3737/avatarmtg5.gif <-- kliknij ,zapisz , i wklej go na bloga;)
Powodzenia!
Gerada 06.06.2008
brak maila |
strona www IP: *.*.*.*
Sweet blogasek i opo świetne...będe wpadac :)
Nirra 06.06.2008
brak maila | brak www IP: 83.13.181.82
Sory,że ostatnio nie komentowałam...rozdział cudny...jeśli chcesz aby był pare więcej komentarzy pisz o swoim blogu na innych blogach w komentarzach...albo dodaj go do polecanych ale trzeba mieć na to punkty z sms za które się niestety płaci...:)
K.N 01.06.2008
brak maila |
strona www IP: 83.13.181.82
PS To zdjęcia na konću... Śliczne *.*
Deatis 31.05.2008
brak maila | brak www IP: 83.5.55.227
Rozdział piękny... Mam nadzieję, że Midnight otrząsnie się z rozpaczy... mam tylko jedno ale. W dialogach konie mówiły o sobie jak o ludziach. Nie mam nic przeciwko temu porownaniu tylko troche jest mylący

Pozdraiwam i czekam na next =**
Deatis 31.05.2008
brak maila |
strona www IP: 83.5.55.227